Kierowcy tirów ze Śląska utknęli w Anglii. - Jesteśmy wściekli. Nie dojedziemy na święta - mówią

Katarzyna Kapusta-Gruchlik
Katarzyna Kapusta-Gruchlik

Wideo

Zobacz galerię (10 zdjęć)
Śląskie. - Nie dojedziemy na święta do domów. Nie ma na to najmniejszych szans - mówią kierowcy, którzy od kilku dni czekają na otwarcie granicy Wielkiej Brytanii z Francją. Na lotnisku Manstone International Airport jest coraz więcej kierowców. Rozpoczął się także protest i blokada ronda w pobliżu lotniska. Kierowcy trąbią, chcą by ktoś udzielił im oficjalnych informacji.

Kierowcy, którzy utknęli na lotnisku w Manstone International Airport w Hrabstwie Kent 30 km od Dover są wściekli. Podobnie jak kierowcy, którzy czekają już w porcie w Dover na możliwość przeprawienia się promem przez kanał La Machne. Od kilku dni czekają na powrót do domów. Już wiedzą, że nie dojadą na święta Bożego Narodzenia do swoich rodzin. Dla wielu z nich to będą pierwsze tak spędzone święta. Z dala od bliskich, na lotnisku, w porcie i na poboczach dróg. To miał być ich ostatni kurs przed świętami... Zgodnie twierdzą, że gdyby wiedzieli, iż utkną, nie wzięli by tego kursu.

ZOBACZCIE ZDJĘCIA

- Wszyscy jesteśmy już zmęczeni i zdenerwowani tą sytuacją. Ludziom zaczynają puszczać nerwy. Niektórzy są bez jedzenie od kilku dni. Inni kierowcy dzielą się tym co mają. Na święta na pewno nie dojedziemy do domów. Nie ma na to szans. Wraz z przeprawą promem potrzebuję 30 godzin, by dojechać do domu. Oznacza to, że musiałbym wyjechać już teraz. Tak się oczywiście nie stanie, jeśli wierzyć informacjom, że każdy kierowca ma zostać przebadany na obecność koronawirusa. To będzie trwało co najmniej kilka dni, biorąc pod uwagę ilu nas tu jest. Jeśli dojadę do domu przed końcem roku, to będzie dobrze - mówi pan Waldemar, kierowca firmy transportowej z Katowic.

Kierowcy swoje niezadowolenie wyrażają trąbiąc. Zbierają się i chcą oficjalnych i konkretnych informacji, co mają robić. Po 9 rano rozpoczęli blokadę ronda w pobliżu lotniska. Na miejsce dojechała policja.

- Wczoraj było nas na lotnisku ponad 2 tysiące wszystkich kierowców z różnych krajów. Dziś jest zdecydowanie więcej. Samochody cały czas dojeżdżają, już praktycznie nie ma wolnego miejsca, by zaparkować. Widziałem, że podstawili foodtrucki z darmowym jedzeniem - dodaje kierowca.

Ci którzy czekają na odblokowanie ruchu na lotnisku, mogą skorzystać z toalety i pryszniców. Odcięci szlabanem od drogi wyjazdowej z lotniska. Muszą czekać na informacje. Z kolei kierowcy, którzy czekają w porcie nie mają możliwości skorzystania z toalety, czy bieżącej wody. A do najbliższego sklepu mają około 8 kilometrów. Mimo to, oni mają największe szanse by dotrzeć do domu na święta. Wszystko będzie zależało teraz o tego, czy i w jaki sposób będą przeprowadzane testy na obecność koronawirusa wśród kierowców. Szacuje się, że samo rozładowanie korków może potrwać kilka dni.

Zgodnie z porozumieniem Wielkiej Brytanii z Francją, to władze brytyjskie mają przeprowadzić testu u kierowców ciężarówek, który mają wjechać do Francji. Tylko we wtorek liczba ciężarówek oczekujących na wyjazd z Wielkiej Brytanii sięgała 3 tysięcy. Dziś jest ich zdecydowanie więcej.

Materiał oryginalny: Kierowcy tirów ze Śląska utknęli w Anglii. - Jesteśmy wściekli. Nie dojedziemy na święta - mówią - Katowice Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie