Pożar w Rębielicach. Czy to próba ukrycia morderstwa? [ZDJĘCIA]

Piotr CiastekZaktualizowano 
Po godzinie 19 w Rębielicach Królewskich doszło do pożaru w jednym z domów. Po przyjeździe straży pożarnej na miejsce okazało się, że ogień to nie jedyny problem jakim musiały zająć się służby.

NOWE FAKTY: Podejrzani o zabójstwo w Rębielicach przyznali się do winy

[AKTUALIZACJA 13.12]
Z ostatniej chwili! W sprawie udziału w wydarzeniach z Rębielic Królewskich kłobucka policja zatrzymała trzy osoby. Pierwszą z nich zatrzymano dziś krótko po północy, drugą nad ranem, a trzecią kilkadziesiąt minut temu. Na jutro prokurator zaplanował czynności procesowe z pierwszą z zatrzymanych osób i dopiero, gdy wszystkie z nich zostaną przesłuchane możliwe, że usłyszą zarzuty w tej sprawie.

[AKTUALIZACJA 9.13]

W środę o godzinie 19.20 do dyżurnego policji w Kłobucku dotarła informacja o pożarze w jednym z domów w Rębielicach Królewskich. Służby zostały poinformowane, że w domu miał się znajdować 66-letni mężczyzna. Jednak po ugaszeniu pożaru, który wybuchł w jednym z pomieszczeń nie znaleziono nikogo.

- W trakcie akcji gaśniczej jeden ze strażaków zauważył na śniegu czerwone ślady krwi, które prowadziły do zamkniętej studni. Studnia była niemal wyschnięta. Po zejściu strażaka na jej dno okazało się, że pod znajdującą się tam pościelą leżą zwłoki mężczyzny - mówi sierż. szt. Kamil Raczyński, rzecznik KPP w Kłobucku.

Trwają czynności, które mają za zadanie ustalić tożsamość mężczyzny. Jest jednak wielce prawdopodobne, że to właśnie 66-letni mieszkaniec posesji w Rębielicach. Jednak ostateczne ustalenie tego faktu będzie możliwe dopiero po zarządzonej przez prokuratura sekcji zwłok.

Tak jak już w środę wieczorem wskazywały okoliczności zdarzenia, śledczy ustalili, że mogło dojść do zabójstwa.

- Mężczyzna, który został znaleziony w studni ma na ciele obrażenia, które wskazują na udział osób trzecich w tych wydarzeniach. Wykonujemy czynności w kierunku zabójstwa. Na miejscu pracuje biegły patolog i prokurator rejonowy z Częstochowy - dodaje sierżant Raczyński.

Policja prowadzi obecnie również poszukiwania osoby bądź osób, które mogły się przyczynić do śmierci mężczyzny.

[DO TEJ PORY PISALIŚMY]

Jak relacjonuje nam rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Kłobucku, Robert Ladra, straż pożarna została poinformowana o pożarze o 20.30.

- Strażacy zostali wezwani do pożaru na terenie jednej z posesji w Rębielicach Królewskich. Płonęło jedno z pomieszczeń domu jednorodzinnego, a dokładnie salon. Pożar został dość szybko opanowany i spaleniu uległo tylko to pomieszczenie. Po akcji gaśniczej jeden ze strażaków zauważył ślady krwi przy studni znajdującej się około 20 metrów od domu. Okazało się, że w studni coś pływa. Strażak, który został spuszczony do studni ujawnił w niej zwłoki mężczyzny - mówi Robert Ladra.

Na razie nie wiadomo do kogo należy ciało znalezione w studni, a ślady krwi i to, że studnia była przykryta mogą sugerować, że ktoś chciał zatrzeć ślady. Na miejscu pracuje policja i prokurator.

Zbrodnia sprzed lat. Ciało w studni w Truskolasach

W wakacje 2014 roku także w powiecie kłobuckim, a dokładnie w Truskolasach również znaleziono ciało w studni. Okazało się wtedy, że było to morderstwo. Wtedy mężczyzną znalezionym w studni okazał się być 46-letni Marek G. Śledczy ustalili, że w nocy z 16 na 17 lipca 2014 roku 23-letni Paweł P., pokrzywdzony 46-letni Marek G. i nieustalony mężczyzna, wspólnie spożywali alkohol na terenie opuszczonej posesji w Truskolasach. W pewnym momencie nietrzeźwy i będący pod wpływem marihuany Paweł P., zaczął mieć pretensje do Marka G., że ten w przeszłości wykorzystał go seksualnie. Oskarżony w trakcie awantury uderzył Marka G. kilkakrotnie pięścią w głowę. Następnie pokrzywdzony został zaatakowany przez nieustalonego mężczyznę. Mężczyźni używając twardego narzędzia, bili Marka G. po głowie, tułowiu, rękach i nogach. Pokrzywdzony podjął wtedy próbę ucieczki, lecz został dogoniony przez sprawców i kopnięty przez Pawła P. butem w twarz. Potem sprawcy ponownie bili leżącego na ziemi Marka G.

Żył, gdy wrzucano go do studni?

Paweł P. i drugi mężczyzna zaciągnęli pokrzywdzonego za ręce w kierunku pozbawionej wody betonowej studni i wrzucili go do niej na głębokość około 3 metrów. Potem sprawcy rzucili w kierunku głowy Marka G. dwa betonowe głazy. Aby ukryć ciało umieścili w studni elementy desek i szmat. W trakcie przeciągania pokrzywdzonego do studni, z jego kieszeni wypadł telefon komórkowy, który został zabrany przez Pawła P.

21 lipca brat Marka G. zgłosił jego zaginięcie w Komendzie Powiatowej Policji w Kłobucku, która wszczęła czynności poszukiwawcze. Rozpytany przez policjantów Paweł P. oświadczył, że ostatni raz widział Marka G. 23 lipca 2014 roku w Częstochowie w III Alei NMP. W wyniku analizy zapisu monitoringu ustalono jednak, że Paweł P. nie przebywał wtedy w Częstochowie w III Alei NMP w towarzystwie zaginionego. Ponadto stwierdzono, że telefon komórkowy należący do Marka G., został sprzedany znajomemu przez Pawła P. za kwotę 20 zł. Alibi oskarżonego upadło.

W tym samym czasie poszukiwania Marka G. prowadziła również jego rodzina. To członkowie rodziny zaginionego, a nie policja ujawnili 14 sierpnia ubiegłego roku zwłoki w studni na terenie opuszczonej posesji w Truskolasach.

Zarządzona przez prokuratora sekcja zwłok Marka G. wykazała liczne obrażenia głowy, złamania żeber oraz podbiegnięcia krwawe rąk i nóg. Według biegłych lekarzy obrażenia te doprowadziły do śmierci pokrzywdzonego.

20 sierpnia Paweł P. został przesłuchany w charakterze świadka przez policjantów z Kłobucka. W toku tego przesłuchania Paweł P. fałszywie zeznał, że zabójstwa Marka G. dokonał mieszkaniec woj. dolnośląskiego Stanisław D. W wyniku czynności śledczych stwierdzono, że pomawiany przez Pawła P. mężczyzna posiada alibi i z całą pewnością nie mógł być sprawcą tej zbrodni. Jednocześnie ustalono, że Paweł P. i Dariusz P. wynajmowali u niego pokój, gdy pracowali na budowach w okolicach Wrocławia.

Paweł P. przyznaje się i odwołuje zeznania. Fałszywie oskarża innych

Następnego dnia podjęto decyzję o zatrzymaniu Pawła P. i przedstawieniu mu zarzutu zabójstwa Marka G. Paweł P. przyznał się do zarzucanego mu czynu i fałszywie oskarżył o współudział w przestępstwie kolejną osobę – wielokrotnie karanego za oszustwa Dariusza P. Mężczyzna ten również posiadał alibi – w czasie popełnienia przestępstwa przebywał u znajomych w innej miejscowości.

W trakcie kolejnych przesłuchań Paweł P. odwołał swoje wcześniejsze wyjaśnienia dotyczące udziału w zabójstwie Stanisława D. i Dariusza P. oraz stwierdził, że zabójstwa dokonał wspólnie z inną osobą, której danych nie ujawni.

Na wniosek prokuratora, 23 sierpnia 2014 roku Sąd Rejonowy w Częstochowie zastosował wobec Pawła P. tymczasowe aresztowanie.

polecane: Kolejne niedziele bez handlu. Od stycznia zaostrzenie przepisów.

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3