Liswarta: Dostęp do rzeki w Troninach jest ograniczony. Właściciel terenu stawia ogrodzenie ZDJĘCIA

Maciej HasikZaktualizowano 
Jeszcze dwa miesiące temu można było sobie spokojnie pochodzić po piasku. Artur Chorzów
W Troninach dostęp do rzeki został ograniczony. Według urzędników ingerencja w koryto jest nielegalna. Właściciel chce się poddać konsekwencjom, jeśli zawinił.

- Jak można odgradzać ludzi od rzeki? Przecież to dobro wspólne - pytają zbulwersowani mieszkańcy wsi Troniny, którzy nie mogą w pełni korzystać z dostępu do urokliwej doliny Liswarty. Właściciel przybrzeżnego gruntu postanowił ogrodzić teren. Ogrodzenie nie jest jeszcze ukończone, ale tabliczka z napisem "teren prywatny" mówi sama za siebie.

- Tabliczka została wyrwana i wrzucona do rzeki. Nikogo za rękę nie złapałem, ale to ktoś, komu na tym zależało - sugeruje Rafał Tronina zarzadzający spornym gruntem. Właścicel dodatkowo nadsypał skarpę i wbił specjalne pale by rzeka nie "zabierała" gruntu działki.

- To skandal - mówią zainteresowani mieszkańcy.

Troniny od Kłobucka dzieli 20 kilometrów. Dystans dzielący wieś od Częstochowy jest dwa razy dłuższy. Mimo to wśród mieszkańców coraz więcej jest przyjezdnych z zewnątrz, których urzekło piękno miejscowego krajobrazu.

- Od 40 lat przyjeżdżam tutaj z Chorzowa. Z tego miejsca korzystały moje dzieci i wnuki. A jak to teraz wygląda? - Danuta Lange pokazuje na miejsce, gdzie jeszcze niedawno nie było problemów z dojściem do doliny rzeki Liswarty przepływającej przez Troniny.

Od kilku tygodni prywatny zarządca działki przylegającej do brzegu postanowił ją ogrodzić i zaingerować w jej nabrzeże.

- Rzeka przez to, że jest nieuregulowana, podmyła i zabrała mi około 10 arów ziemi. Muszę bronić swojego - argumentuje swoje działanie Rafał Tronina.

Kolejnym postulatem zgłaszanym przez protestujących jest to, co wysypał właściciel na swoją nadrzeczną działkę.

- Przecież nie może chyba w kraju prawa być tak, że na tak unikalnych terenach można sobie wysypywać co się chce i jak się chce. Nawet jeśli to czyjaś własność - denerwuje się Halina Kilan, mieszkanka Tronin, która ma do sprzedania kilka działek budowlanych.

Zawady: Liswarta ze ściekami z oczyszczalni ścieków? WIOŚ nałożył mandat w wysokości 19 tys. zł

- Ludzie chcą tu wypoczywać czy mieszkać ze względu na przyrodę i widoki, a kto mi teraz zainteresuje sie działką, jeśli zamiast swobodnego dostępu do rzeki będzie stał betonowy płot, a piaszczysta skarpa zamieniła się w gruzowisko - pyta retorycznie Halina Kilan.

- Prawda jest taka, że bardziej temu miejscu szkodzili ludzie, którzy tutaj nad rzekę przychodzili, niż ja ze swoimi ludźmi - stawia tezę Rafał Tronina, zarządca działki.

Chodzi o śmieci, niezagaszone ogniska, butelki i zadeptywanie zieleni, do którego rzekomo dochodziło ze strony przyjezdnych, kiedy dostęp do rzeki był swobodny.

- Owszem zdarzały się takie przypadki, ale my po takich ludziach sprzątamy, a nie śmiecimy. Jesteśmy zintegrowani z tym środowiskiem i ludźmi. Zależy nam na tej przyrodzie. Jacy z nas przyjezdni jeśli mieszkamy tutaj. Niektórzy od roku inni od kilkudziesięciu lat, a kolejni są rdzennymi mieszkańcami. To też przyjezdni? - pyta Małgorzata Walas sprzeciwiająca się działaniom właścicieli spornego gruntu.

Sprzeciw grupy mieszkańców jest zresztą dosłowny i konkretny.

- Poinformowaliśmy odpowiednie służby i zainteresowaliśmy sprawą organa ścigania. Wysłaliśmy pisma do gminy, prokuratury i urzedu melioracji - wylicza Jacek Piersiak koordynujący działania. I dodaje - Taką ingerencje w brzeg rzeki mogą wykonywać tylko specjaliści i to pod nadzorem odpowiednich urzędów. Wśród piasku i gruzu na tym terenie są też asfaltowe odpadki. Musimy coś z tym zrobić.

Działania mieszkańców potwierdzają urzednicy.

- Sprawa jest jasna. Jeśli właściciel dopuścił się nieprawidłowości, musi ponieść konsekwencje, a kiedy ustalimy, że gruz znajdujący się na tym terenie jest niebezpieczny, będzie musiał go usunąć - stwierdza wójt gminy Popów, Bolesław Świtała, który jednocześnie dodaje, że grodzenie działki rolnej nie jest zabronione.

- Pan zaingerował w rzekę nielegalnie. Powinien najpierw z nami to uzgodnić. Swój błąd jednak zrozumiał, a sprawę bedziemy chcieli załatwić polubownie - podkreśla Tadeusz Stelmach, kierownik częstochowskiego oddziału Śląskiego Zarządu Melioracji i Urzadzeń Wodnych.

Rafał Tronina zapewnia, że jeśli rzeczywiście przekroczył prawo, to podda się konsekwencjom z tego tytułu i poprawi, to co zdaniem urzędników jest nieprawidłowe. - Na argumenty mogę rozmawiać i nie jestem zaborczy w swoich działaniach, ale z niektórymi trudno się porozumieć i do czego kolwiek przekonać - kończy Rafał Tronina.

- Jak można się porozumieć, kiedy my nawet nie wiemy kto jest właścicielem, bo podobno grunt jest sprzedawany innej osobie. A jak już ktoś z nas tutaj przyszedł, to wyganiano nas z użyciem mało parlamentarnych słów - puentują protestujący mieszkańcy.


Komentarz Macieja Hasika, dziennikarza Dziennika Zachodniego

Nie ma chyba drugiej rzeki w Polsce, które była by obiektem tak wielu sporów i złości. W poprzednim numerze informowaliśmy o walce Jerzego Bartkowiaka z jedną z oczyszczalni, która jego zdaniem truje rzekę. Jego opinię podzielili urzędnicy, którzy nakazali zarządcom oczyszczalni usunąć nieprawidłowości. Nie przyszło długo czekać, a pojawił się następny konflikt.

Tutaj jednak z rozwiązaniem sytuacji może być trudniej. Odnosi się wrażenie, że całej sprawy można było uniknąć. Wystarczyło by właściciel gruntu zanim zaczął "upiększać" brzeg rzeki spytał urzędników czy może to robić. Chwała mu za to, że chce poddać się konsekwencjom swojego działania. Do tego jednak jeszcze daleko.

A oprócz rzeki na całej sytuacji ucierpiało coś jeszcze. Sąsiedzkie stosunki. Naprawienie ich może okazać się dużo trudniejsze od wywiezienia gruzu czy usunięcia palików. Prawo własnosci wygrało nad zdrowym rozsądkiem.

polecane: FLESZ: Niebawem zmiana czasu, jedna z ostatnich

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3